czwartek, 19 kwietnia 2012
Polacy szukając szkół średnich w tzw. boarding schools mają, z czego wybierać. W polskich agencjach edukacyjnych, czyli firmach organizujących pobyt Polaków w szkole na Wyspach znajduje się dziś ponad 100 szkół z całej Wielkiej Brytanii w tym te najbardziej prestiżowe w Lucton, Dorset, Londynie i Warminster. I chociaż licealistów z Polski wciąż jest niewielu w brytyjskich szkołach, szacuje się, że 1 przypada na 200 zagranicznych kolegów, to zdaniem specjalistów tego typu nauka zyska na popularności. – Polskie uczelnie już nie robią wrażenia na szefach dużych firm, zatrudnia się dziś absolwentów znanych uniwersytetów i Collegy. Coraz więcej młodych ludzi, zwłaszcza z rodzin o biznesowych tradycjach, chcąc odnieść sukces, zaczyna pracę nad nim już w liceum, często właśnie w liceum zagranicznym – mówi Halina Juszczyk.
wtorek, 14 lutego 2012
Kurs językowy dla studenta? Może Francja, Anglia, a może Malta?
Kursy językowe na drugim końcu Europy, kojarzone były dotąd z luksusem, zarezerwowanym wyłącznie dla elity z USA czy Japonii. Ich elitarny charakter pozostał wprawdzie niezmieniony, jednak dziś coraz częściej w salach lekcyjnych oprócz młodzieży z najdalszych zakątków świata można spotkać studentów z Polski. Młodzi Polacy zaczynają dostrzegać korzyści jakie daje edukacja poza granicami kraju, prowadzona w międzynarodowych grupach.

Nauka nie tylko w salach zajęciowych
Podstawową zaleta tego rodzaju kursów jest nieustanny kontakt z językiem obcym. Intensywne szkolenia to nawet 30 lekcji tygodniowo. Jednak to co najważniejsze otrzymamy już po zajęciach. Większość szkół, w których odbywają się kursy zapewnia bowiem szeroki wybór zajęć pozalekcyjnych. Należą do nich między innymi wspólne wycieczki, wyjścia do kawiarni, zwiedzanie zabytków, jak również zajęcia fakultatywne. Właśnie wtedy, gdy dookoła nie ma nikogo mówiącego w naszym ojczystym języku i konieczne jest porozumienie się nowym językiem, uczymy się go najszybciej. Jest to również jeden z powodów małego prawdopodobieństwa spotkania w naszej grupie innych studentów znad Wisły. Poznamy za to Kanadyjczyków czy Hiszpanów.
Nauka na drugim końcu świata
Oferta państw i miast, w których szkolą się młodzi żacy jest naprawdę ogromna. Oprócz tradycyjnych miejsc takich jak Wyspy Brytyjskie czy Francja, polskich studentów można bowiem spotkać w Nowej Zelandii, Kanadzie a nawet w RPA. Podobnie jak przy planowaniu wakacji, przy wyborze kursu językowego, należy zastanowić się, co najbardziej nam odpowiada - duże miasto, turystyczna miejscowość czy egzotyczna wioska. W ofercie Language Abroad można więc znaleźć oferty kursów w Rzymie czy Paryżu, lecz również w mniejszych miejscowościach, jak kameralne, francuskie Amboise. Rosnącym zainteresowaniem cieszą się także kursy nieco bardziej egzotycznych języków np. arabskiego czy holenderskiego. Ostatnim hitem wśród młodzieży jest natomiast nauka angielskiego na Malcie.
Szkoła języka - szkołą życia
Nie ma lepszej szkoły życia niż wyjazd zagraniczny. Jednak, taki wyjazd aby się udał, musi zostać potraktowany na poważnie. Między innymi z tego powodu kursy poza granicami kraju obejmują także przygotowanie do egzaminów i studiów uniwersyteckich. W przyszłości ukończone szkolenie powinno natomiast zaprocentować na rynku pracy i ułatwić znalezienie wymarzonej pracy.
środa, 18 stycznia 2012
Boarding school znaczy jedno: świetną przyszłość
Od kilku lat obserwujemy renesans szkół z internatem. Według Boarding Education Alliance, odpowiadają one potrzebom "rodziny atomowej": rodzice pracują i nie mają czasu dla dzieci, dlatego starają im się zapewnić najlepszą opiekę i i udany start w dorosłość. Szkoła z internatem już dawno przestała kojarzyć się z ciemnymi murami, złym jedzeniem oraz surowymi matronami starającymi się ze wszystkich sił uprzykrzyć życie uczniom. Nie zmieniło się jedno - nadal w tego typu miejscach przebywa światowa elita. Tutaj w komfortowych wnętrzach dzieci arystokratów spotykają się z potomkami liderów światowego biznesu. Najlepsze europejskie szkoły z internatem oferują sale wyposażone hojniej niż niejeden uniwersytet, zaplecze sportowe z siłownią, basenem, kortami i boiskami do gry, akademiki dorównujące komfortem pokojom hotelowym oraz profesjonalną kadrę nauczycielską. W parze ze znakomitymi warunkami mieszkalnymi idą wyniki w nauce. Zagraniczne szkoły przygotowują do matury międzynarodowej (IB) lub do matury według systemu brytyjskiego tzw. A-Level, zapewniają certyfikaty językowe m. in. IELTS, oraz przygotowanie do aplikacji na uczelnie wyższe w Europie i Stanach Zjednoczonych.

Studiuj jak Harry Potter
Budynki campusu szkoły w Cambridge i Oxfordzie przypominają wyglądem Hogwart z książek o Harrym Potterze. Pokoje wspólne, wieloletnie tradycje, liczba uczniów, uniformy - to wszystko również przypomina świat z książek autorstwa J.K. Rowling. Może uczniowie nie ćwiczą na lekcjach władania różdżką czy mieszania eliksirów, ale atmosfera na campusie na pewno jest magiczna. Mimo nowego oblicza, szkoły z internatem, zwane boarding schools, nie zrezygnowały ze swoich charakterystycznych cech - mundurków, dyscypliny, obowiązkowych zajęć na świeżym powietrzu, kółek zainteresowań, nauki dobrych manier. Jest w nich miejsce na wszystko, co zapamiętuje się z dzieciństwa: przedstawienia, budowanie domków na drzewach, muzykę, robienie filmów, hodowanie zwierząt i zainteresowanie przyrodą, politykę, majsterkowanie, pierwsze party, pierwsze sympatie.
Czas spędzony w szkole z internatem przynosi korzyści edukacyjne, zawodowe oraz osobiste. Tradycyjne zagraniczne uczelnie nie tylko gwarantują rzetelną wiedzę, świetny dyplom i maniery, ale i kontakty, które będą procentować w późniejszym życiu. Uczniowie w szkołach z internatem, szczególnie na Wyspach, pochodzą z różnych szerokości geograficznych oraz różnych kultur – na przykład szkoła w Buckswood ma uczniów z 35 krajów. Boarding schools dają młodzieży świetne wykształcenie i koneksje, dzięki którym robią kariery na całym świecie.
Kursant biorący udział w takim programie nie tylko intensywnie uczy się języka obcego w teorii, ale poznaję poprawną wymowę, wzbogaca słownictwo oraz. Ponadto, na zajęciach dodatkowych, wycieczkach oraz w codziennym życiu, uczeń poznaje kulturę i obyczaje danego kraju. Najszybszym i najskuteczniejszym sposobem nauki języka obcego jest przebywanie w jego naturalnym otoczeniu.
Szkoła życia
Nie ma lepszej szkoły życia niż wyjazd zagraniczny – przekonują specjaliści. Jednak, taki wyjazd aby się udał, musi zostać potraktowany na poważnie. Rozstanie z rodziną i przyjaciółmi na dłuższy okres nie jest łatwe, szczególnie jeśli jest się w wieku dojrzewania. - Mimo bliskiego nadzoru oraz panujących reguł, bardzo wiele zależy od samego ucznia - jakie dodatkowe zajęcia wybierze, co zrobi z wolnym czasem, z kim się zaprzyjaźni. Każdy uczeń musi nauczyć się odpowiedzialności, sumienności oraz samodzielności – mówi Halina Juszczyk z Language Abroad. Obawy rodziców powinny zostać rozwiane przez dobrze wyszkoloną kadrą nauczycielską, która jest obecna na campusie przez cały dzień, a nie tylko w czasie zajęć. Dodatkowym wsparciem jest bardzo rozbudowany system pomocy, czyli tzw. counsuling. Wyszkoleni psychologowie oraz pedagodzy są łatwo dostępni dla studentów by udzielić porady, pomóc w wybraniu zajęć, czy po prostu porozmawiać – gdy ktoś poczuje się przygnębiony. Przebywanie w szkole z internatem jest nauką samą w sobie – wiedza oraz doświadczenie wyniesione z mieszkanie w zagranicznym internacie będzie równie cenne jak wiedza zdobyta w szkolnych ławkach.
Wybór szkoły z internatem nie jest łatwą decyzją, szczególnie jeśli placówka znajduje się za granicą. Trzeba przyzwyczaić się do nowego otoczenia, nowych ludzi, języka oraz zwyczajów. Przebywanie z dala od rodziny i przyjaciół również może być trudnym doświadczeniem. Przy wszystkich poważnych sprawach nie można zapomnieć o najważniejszym – taki wyjazd ma być dla ucznia powodem do radości i niezapomnianą przygodą.
wtorek, 03 stycznia 2012
Winter programme - zobacz, jak można spędzić ferie zimowe z językiem obcym
Każdy z nas zdaję sobie sprawę jak ważna i pomocna w życiu jest znajomość języków obcych. Umiejętność posługiwania się językiem obcym ułatwia funkcjonowanie w społeczeństwie, podjęcie pracy, studiów, a także nawiązanie nowych znajomości. W celu jak najlepszego poznania nowego języka powinniśmy możliwe najczęściej przebywać w otoczeniu osób, które się nim posługują. Doskonałą okazją na rozpoczęcie lub kontynuację przygody z językiem są zbliżające się ferie. Agencja edukacyjna Language Abroad, łącząc przyjemne z pożytecznym, wychodzi naprzeciw oczekiwaniom wszystkich, którzy poprzez zagraniczne wyjazdy pragną podszkolić swój język oraz poznać obcą kulturę. - Krótkie, bo trwające dwa tygodnie wakacje zimowe połączone z nauką języka obcego dopiero stają się popularne w Polsce. W krajach takich jak Włochy czy Francja stanowią one już od lat, jedną z najpopularniejszych form spędzania ferii. – wyjaśnia Halina Juszczyk z agencji edukacyjnej Language Abroad.

Ośnieżony stok narciarski zamiast dusznej sali
Nauka języka obcego połączona z szusowanie na nartach lub snowboardzie to skuteczna i sprawdzona przez lata metoda. Dziś szkoły językowe zarezerwowanie dotąd wyłącznie dla zamożnych Brytyjczyków czy Francuzów stoją otworem również dla Polaków. Jedna z takich szkół znajduje się w Radolfzell, niemieckiej miejscowości położonej nad jeziorem Bodeńskim. - W tygodniu kursanci pięć dni spędzają na zajęciach z języka niemieckiego, weekendy to z kolei wycieczki na stoki. Z takiej formy nauki często korzystają początkujący narciarze lub osoby, które dopiero chcą się nauczyć jeździć na nartach, najczęściej są to studenci lub rodziny. – mówi Juszczyk. Koszt dwutygodniowego pobytu w Radolfzehll to 1.220 EUR.
Najbardziej prestiżowym miejsce na naukę języka oraz podszkolenie swych narciarskich umiejętności jest Szwajcaria. W kraju słynącym z niewodnych zegarków i czekolady roi się od zamożnych Amerykanów czy Francuzów.
– Wielokulturowość ma dużo plusów. Z racji personelu oraz gości, którzy przybywają do Szwajcarii z różnych zakątków świata możemy uczyć się zarówno francuskiego, angielskiego, jak i włoskiego. – wyjaśnia Juszczyk. Zaskoczeniem nie powinien być również fakt, że podczas kursu w Montreux istnieje spore prawdopodobieństwo trafienia do jednej grupy z kursantami z Japonii, Chin czy Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Przyjemność nauki z przybyszami z drugiego końca świata słono jednak kosztuje i zaczyna się od około 3.900 CHF za dwutygodniowy kurs.
Rosnącym zainteresowaniem cieszą się wyjazdy do pobliskiej i tańszej Francji. Annecy, zwane również alpejską Wenecją swą ofertę kieruje zarówno do studentów jak i tych nieco starszych osób. Kursy językowe połączone z weekendowym szaleństwem na ponad 600 km doskonale przygotowanych tras zjazdowych są sprawdzoną receptą na sukces. Koszt dwutygodniowego kursu we Francji to 935 EUR. W cenę wliczone są materiały do nauki, dostęp do centrum multimedialnego, transport do stoku oraz skipass.
Język i kultura
Pomysłem na innowacyjny zimowy wypoczynek dla niezainteresowanych białym szaleństwem, może być zwiedzanie Londynu, połączone z nauką angielskiego. Oferta skierowana jest do dzieci w wieku 8-15 lat i ich rodziców. Nauka w jednej z najładniejszych londyńskich dzielnic, Kensington oprócz języka pozwoli poznać także kulturę mieszkańców Wysp Brytyjskich. Rodzice i dzieci uczestniczyć będą w oddzielnych lekcjach językowych, dopasowanych tematycznie do zainteresowań uczestników. Koszt dwutygodniowego pobytu w Londynie dla rodzica z dzieckiem rozpoczyna się od 1.933 GBP. W przypadku uczestnictwa w kursie tylko malucha cena jest odpowiednio niższa.
Jeśli sami nie jesteśmy zainteresowani wyjazdem z kraju, a nasze dziecko mimo to pała chęcią zagranicznej edukacji, powinniśmy zainteresować się ofertę zimowego obozu w Bournemouth. Nadmorska miejscowość proponuje dwutygodniowy kurs języka angielskiego, wraz z zakwaterowanie, wyżywieniem oraz bogatym programem wycieczek i zajęć sportowych już od 1.045 GBP.
Do młodzieży w wieku 14-21 lat kierowana jest natomiast oferta wyjazdu do położonej na Wyspach Brytyjskich miejscowości Brighton. – Cena dwutygodniowego kursu to tylko 640 GBP. Obejmuje ona między innymi zakwaterowanie wraz z wyżywieniem, jedną całodniową wycieczkę, dwa wyjazdy pół-dniowe oraz oczywiście sam kurs składający się z 40 lub 60 lekcji. Jedna lekcja trwa, tak samo jak w Polsce, 45 minut. – komentuje Juszczyk. Główna atrakcja tego typu kursów jest nauka w zróżnicowanej etnicznie i narodowościowo grupie. Jak dowodzi coraz większa liczba chętnych decydujących się na tego typu wyjazdy, edukacja poza granicami kraju, to najlepszy sposób nie tylko na poznanie nowego języka, ale także na zawarcie nowych, często wieloletnich znajomości.
więcej informacji: www.languageabroad.pl
wtorek, 01 listopada 2011
Polacy uczą się hiszpańskiego tańcząco
Już nie niemiecki czy rosyjski, ale hiszpański jest najchętniej wybieranym przez Polaków, drugim językiem obcym. Uczymy się z go z dwóch powodów – jest egzotyczny i daje zarobić. I to sporo, nawet 4,2 tys. zł miesięcznie – wynika z danych Sedlak&Sedlak. Coraz częściej także zamiast w szkołach językowych, podobnie jak Amerykanie uczymy się hiszpańskiego na kursach za granicą. Najpopularniejszym kierunkiem jest oczywiście Hiszpania, ale Polacy chętnie wypuszczają się także na językowe eskapady do Chile, Argentyny i na Kubę. Dziś języka Almodovara, Lorci i Penelope Cruz Polacy mogą uczyć się w na plażach Hawany i kafejkach Buenos Aires.

Kuba kusi językiem i cygarem Zamiast dusznej pracowni językowej, zajęcia językowe na plaży nad Zatoką Meksykańską - z takiej formy nauki połączonej z podróżowaniem coraz częściej korzystają Polacy chcący nauczyć się języka hiszpańskiego. Dziś kierunki związane z nauką tego języka zajmują 4 pozycję. Popularniejsze są tylko wyprawy językowe związane z nauką anielskiego, niemieckiego i włoskiego. Jak podkreśla jednak Halina Juszczyk, dyrektor agencji edukacyjnej Language Abroad Polacy, dopiero zaczynają odkrywać język hiszpański. - W Stanach Zjednoczonych od lat kierunkiem numer jeden pod względem turystyki językowej jest Meksyk, na dalszych miejscach jest Argentyna, Hiszpania i Gwatemala. Polacy wciąż najchętniej wybierają Wielką Brytanię i Stany Zjednoczone. Ale i to się zmienia, bo zaczynamy przywiązywać coraz większą wagę do praktycznej znajomości drugiego języka obcego, którego naukę nieraz traktujemy jak hobby. To hobby dziś realizujemy albo w szkołach albo na wyprawach językowych – mówi Juszczyk. – Co ciekawe na te drugie często jesteśmy w stanie wydać nawet 3-4 razy więcej niż na rok nauki w szkole językowej – dodaje. Egzotyka dla iberysty i emeryta A nauka języka hiszpańskiego w Boliwii czy Kolumbii do tanich nie należy. Taniej jest w samej Hiszpanii. Tam ceny zaczynają się od 520 EUR za dwa tygodnie nauki w Alicante, Barcelonie lub Madrycie. Nauka w Ameryce Południowej to z kolei wydatek od 1391 USD za cztery tygodnie w Boliwii, doliczyć jednak trzeba koszt przelotu. Do wyboru jednak kursanci mają naukę w Buenos Aires, Sucre, Cusco i Hawanie. Co ciekawe z kursów tych chętnie korzystają zarówno studenci, jak również 50-latkowie i biznesmeni. – Wyprawa językowa do Argentyny, na Kubę czy nawet na Teneryfę to nie tylko nauka języka, to we dużej mierze rozrywka. Kursanci z Polski biorą udział w lekcjach flamenco, tanga, poznają kulturę krajów hiszpańskojęzycznych. Często z tego typu wyjazdów korzystają studenci iberystyki, dla których jest to okazja do nabycia praktycznej wiedzy, nauki akcentu i nawiązaniu kontaktów z lektorami - mówi Juszczyk. Hiszpania na polską kieszeń Zajęcia w szkołach w Ameryce Południowej i Hiszpanii najczęściej mają postać kursu intensywnego, nawet z 30 godzinami językowymi w tygodniu. Nauka jest intensywna także z powodu małych grup. W szkołach w Madrycie, Barcelonie czy na Teneryfie zajęcia prowadzi się w klasach 5-10 osobowych. – Kursanci nie tylko uczą się języka w klasach, na co dzień muszą także się nim posługiwać. Grupy są wielonarodowościowe, często trafia się do jednej klasy z Niemcem, Francuzem i Japończykiem. Jedynym wspólnym językiem staje się wtedy hiszpański. Języka tego także używa się w kontakcie z lektorami, rodziną, u której często goszczą Polacy, a nawet podczas wycieczek z przewodnikiem – mówi Juszczyk. Kierunkiem, który póki, co kusi Polaków chcących się uczyć języka hiszpańskiego, wciąż jest sama Hiszpania. Języka można dziś uczyć się w ponad 20 miastach na całym Półwyspie Iberyjskim. Popularne są także szkoły na hiszpańskich wyspach – Majorce i Teneryfie. W Maladze z kolei szkoły językowe realizują programy jednoczesnej nauki języka i tańca. - Hiszpański to bardzo żywiołowy język i taka też jego nauka za granicą. Rzadko, kiedy ogranicza się ona tylko do nauki wymowy, gramatyki i słownictwa. Tak też jest w Maladze, gdzie prowadzone są kursy „hiszpański z gotowaniem” i „hiszpański z tańcem”. Na takich zajęciach oprócz nauki języka, uczymy się robić paellę oraz tańczyć flamenco – opowiada Halina Juszczyk. Dziś języka hiszpańskiego chce uczyć się aż 6 proc. kursantów – wynika z danych ESKK. Tyle samo, co włoskiego. Daje to językowi 5 pozycję w rankingu najpopularniejszych, tuż za angielskim, niemiecki, francuskim i rosyjskim.
wtorek, 04 października 2011
Pilot mówi inaczej po angielsku niż inżynier lub bankier
W Polsce zaczynają pojawiać się nie tylko oferty nauki języków obcych w egzotycznych krajach np. Belize, Chile czy RPA, coraz częściej spotykamy także zagraniczne kursy językowe dla egzotycznych zawodów. W agencjach edukacyjnych już dziś znajdujemy oferty specjalistycznych kursów językowych dla pilotów awionetek, pracowników platform wiertniczych na Morzu Północnym czy specjalistów od fuzji przedsiębiorstw oraz zimnych fuzji w laboratorium fizycznym. Najpopularniejsze wśród specjalistów od lat są kursy języka angielskiego, wybiera je ponad 90 proc. chcących dokształcić się z języka angielskiego. Wśród grup zawodowych, które najczęściej wybierają naukę za granicą są lekarze, inżynierowie oraz managerowie związani z sektorem finansowym.
 Migracja za językiem, nie pieniędzmi Język angielski, jakim operuje, na co dzień matematyk różni się od tego, jakim posługuje się pilot czy copywriter w agencji reklamowej. Dlatego polscy specjaliści coraz częściej podstaw języka angielskiego uczą się w kraju, natomiast po szlify z języka specjalistycznego wybierają się za granicę. Kierunkiem numer jeden do lat jest Wielka Brytania, tamtejsze szkoły biznesowe w Bournemouth, Londynie, Oxfordzie i Cambridge rocznie przyjmują na kursy około 1,5 tys. specjalistów z Polski – wynika z danych agencji edukacyjnej Language Abroad. Najczęściej szlifować język wyjeżdżają dentyści, finansiści, pracownicy działów IT, marketingowcy oraz prawnicy. - Z tego typu kursów korzystają osoby o ugruntowanej pozycji zawodowej, często są to managerowie lub dyrektorzy, którzy podnoszą swoje umiejętności językowe, bo tego wymaga od nich stanowisko lub firma, w której pracują. Często są to pracownicy międzynarodowych korporacji, gdzie podstawą w komunikacji pomiędzy różnymi oddziałami rozsianymi na całym świecie jest język angielski. Tak jest w przypadku pracowników banków czy pracowników działów IT operatorów sieci internetowych lub telefonicznych – mówi Halina Juszczyk, dyrektor agencji edukacyjnej Language Abroad. I dodaje:- Wiele z osób decydujących się na naukę języka specjalistycznego, robi to także z myślą o karierze za granicą. Tak jest w przypadku inżynierów i architektów, którzy wybierają naukę angielskiego lub niemieckiego. Te dwie grupy zawodowe doskonale zdają sobie sprawę z zapotrzebowania np. niemieckich firm, w których jednak wymagana jest biegła znajomość języków obcych. Bez niej można tylko pomarzyć o kontrakcie w Chinach, Dubaju czy Stanach Zjednoczonych – mówi. Pilot musi wyjechać za granicę Na specjalistyczne kursy językowe do Wielkiej Brytanii wyjeżdżają także przedstawiciele niszowych zawodów, dla których brakuje ofert w polskich szkołach językowych. – W brytyjskich szkołach językowych języka obowiązującego w zawodzie pilota uczą byli piloci RAF-u, a słownictwa obowiązującego w branży energetycznej inżynierowie, na co dzień pracujący na platformach wiertniczych czy polach naftowych. Dzięki temu specjaliści z Polski poznają żywe słownictwo, które na co dzień funkcjonuje w rozmowach, korespondencji czy dokumentach. Podobnie jest z innymi profesjami np. lekarzami, którzy dodatkowo szlifują język na praktykach w poradniach i szpitalach. Co ważne wielu specjalistów wraca z zagranicy także z wymaganymi Polsce certyfikatami np. finansiści z ICEF – mówi Juszczyk. Sama nauka jest intensywna. Tygodniowy kurs języka prawniczego składa się aż z 25 godzin zajęć, z czego 12,5 to zajęcia w wielonarodowościowej grupie, drugie 12,5 to zajęcia indywidualne z lektorem. W tym czasie prawnicy poznają nie tylko słownictwo, ale uczą się także sporządzać umowy w języku angielskim, przygotowują się także do egzaminu z języka prawniczego – ILEC. Jeszcze intensywniejszy jest kurs języka angielskiego dla pilotów wycieczek, składa się on aż z 30 godzin tygodniowo, z czego 20 godzin to zajęcia z języka turystyki i hotelarstwa. Jeszcze inaczej wyglądają zajęcia dla matematyków i informatyków. Tygodniowy kurs to 30 godzin nauki, z czego 10 godzin to przedmioty ścisłe, 10 godzin z informatyki i 10 godzin z języka ogólnego. - Każdy z kursów jest tak skonstruowany, żeby oprócz wiedzy językowej doskonalił także wiedzę merytoryczną, dlatego też finansiści uczą się w praktyce negocjacji, a piloci wycieczek pracy recepcji czy organizacji imprezy integracyjnej. Pozwala to nie tylko na naukę języka, czyli tradycyjne wkuwanie słówek, ale także na praktyczne ich zastosowanie, od razu, podczas zajęć, w rozmowach z innymi kursantami oraz lektorami. Prawnik słono zapłaci Ceny takich kursów uzależnione są również od branży. Im bardziej popularny zawód, tym cena kursu wyższa. Najdroższe są kursy dla prawników – 1700 GBP za dwa tygodnie nauki oraz dla pracowników działów marketingu – 1100 GBP za 2-tygodnie. 660 GBP za 2-tyodniowy kurs zapłaci lekarz, a 600 GBP pracownik sektora energetycznego. Pilot może z kolei nauczyć się języka płacąc od 1130 GBP, podobnie PR-owiec, copywriter i informatyk, dla nich brytyjskie szkoły przygotowały kursy od 1100 GBP. Chętnych na kursy nie brakuje – przekonuje przedstawicielka agencji edukacyjnej - chociaż w Polsce tego typu nauka wciąż jest nowością. – Jeszcze 6 lat temu, z hurra optymizmem wyjeżdżaliśmy do pracy za granicę nie znając języka, odbijając się od tamtejszego rynku pracy, lub kończąc na kiepsko płatnych posadach. Dziś wielu młodych ludzi, a także doświadczonych specjalistów, zanim wyjedzie do pracy do Niemiec, Francji czy Wielkiej Brytanii podnosi swoje kwalifikacje, na kursach w tych krajach. Często przy okazji praktykując w tamtejszych firmach, kancelariach czy szpitalach. Nauka języka za granicą traktowana jest jak inwestycja w karierę w Polsce, ale w międzynarodowej korporacji, lub w karierę za granicą – podsumowuje Juszczyk.
niedziela, 28 sierpnia 2011
Ucz się włoskiego na Milan Fashion Week
Włoskiego nie koniecznie trzeba się uczyć w sali wykładowej. W Polsce właśnie pojawiła się oferta nauki języka włoskiego, połączona z przygotowaniami do Milan Fashion Week. Kursanci języka uczą się nie w szkolnych murach, a na pokazach mody, w show roomach projektantów oraz redakcjach modowych magazynów. Wszystko w gorączkowym okresie przed Milan Fashion Week.
Nauka z redaktorem mody Trzy tygodnie w świecie mody – tyle dokładnie trwa kurs języka włoskiego, na którym oprócz lektorów, języka mody uczą kursantów projektanci i redaktorzy mody. Sam kurs, oprócz designerskiego otoczenia, ma dość designerską cenę. Za trzy tygodnie trzeba zapłacić 1430 euro. Jak przekonuje jednak Halina Juszczyk, dyrektor agencji edukacyjnej Language Abroad, w ofercie której pojawił się modowy kurs, dla wielbicieli mody, to okazja, żeby poznać kulisy największych pokazów mody.
 - Kurs jest bardzo praktyczny. Mogą wziąć w nim udział tylko osoby, które znają język włoski na poziomie średniozaawansowanym. Powód jest bardzo prosty, zajęcia to praktycznie 20 godzin w terenie, w pracowniach projektantów, przy biurku redaktora mody i stylisty, czy na pokazie mody. W każdej z tych sytuacji trzeba mówić wyłącznie po włosku – wyjaśnia Halina Juszczyk. Światowy blichtr Kurs odbywa się w Mediolanie i w sumie składa się z 40 godzin intensywnych zajęć językowych. 20 godzin to zajęcia z lektorem, 20 godzin w terenie. – Kursanci poznają żywy język mody. Mogą nauczyć się zwrotów jakimi operują na co dzień redaktorzy piszący o modzie, przy okazji nawiązując kontakty. To kurs dla przyszłych projektantów, stylistów, dziennikarzy. Osób, które przyszłość wiążą z tą branżą – wyjaśnia Juszczyk. W tym roku Milan Fashion Week rozpoczyna się 21 września. W ciągu tygodnia zostanie zaprezentowanych aż 76 kolekcji na wiosnę/lato 2012. Wśród kolekcji, którzy zaprezentują się kolekcje na Milan Fashion Week lub jak nazywają go Włosi Milano Moda Donna, pojawią się kolekcje Prady, Giorgio Armani, DSqared, ETRO, Gucci, Krizia, Trussardi oraz Versace. – Osoby, które wyjadą na kurs, przez cały czas będą mieszkały w Mediolanie, w hostelu, u rodziny goszczącej lub hotelu – tutaj wybór zależy od samego kursanta. Bez względu jednak na wybór miejsca noclegu, będą mogły one zobaczyć jak Mediolan obchodzi swoje największe święto mody – dodaje Juszczyk. Kurs odbywa się od 18-30 września. Więcej informacji www.languageabroad.pl
LANGUAGE ABROAD
Kursy Językowe za Granicą ul. Przemysłowa 1 41-300 Dąbrowa Górnicza w godz. 9.00 - 16.00 Tel : +48 (32) 262-40-36 Fax : +48 (32) 264-90-55 Tel kom.: +48 783-744-111 E-mail : info@languageabroad.p
poniedziałek, 04 lipca 2011
Wakacje w szkole językowej? Opcja dla spragnionych słońca i nauki
Nawet 40 tys. Polaków może w tym roku wyjechać na wakacje połączone z nauką języków obcych – szacuje agencja edukacyjna Language Abroad. Wakacje to o tyle dziwne, że 50 proc. czasu ich uczestnicy spędzają na kursie językowym. Chętnych jednak nie brakuje, bo zagraniczne szkoły językowe na Hawajach, w Hiszpanii czy we Włoszech kuszą nie tylko językiem obcym, ale także dodatkowymi atrakcjami dla turystów z Polski m.in. lekcjami surfowania, gotowania pod okiem włoskich szefów kuchni, a nawet lekcjami flamenco.

Wakacje w szkole? Co roku wzrasta liczba Polaków, którzy spędzają wakacje w szkołach językowych. Od lat najpopularniejszymi kierunkami wakacji językowych jest Wielka Brytania. Blisko 90 proc. wszystkich wyjazdów w tym okresie wiąże się z kierunkami na Wyspach. Tymczasem plany językowych wakacji Polaków w 2011 roku sięgają o wiele dalej. Ponad 19 proc. Polaków chętnie wybrałoby się na takie wakacje do Stanów Zjednoczonych, 17 proc. do Hiszpanii, 10 proc. do Wielkiej Brytanii. Popularnością cieszy się także Francja (8,5 proc.) i Włochy (7 proc.). 6 proc. widziałoby się na kursie językowym w Japonii, tyle samo w Ameryce Południowej – wynika z ankiety przeprowadzonej przez Language Abroad. - Chociaż Polacy są wciąż konserwatywni, jeśli chodzi o kierunek wakacji językowych, od kilku lat coraz większą popularnością cieszą się nowe miejsca. W Europie na wakacje językowe latamy na Maltę, gdzie uczymy się angielskiego, chętnie także wybieramy Włochy i Hiszpanię. Coraz częściej także spoglądamy w stronę Ameryki Południowej, która jest kierunkiem nr 1 wśród Amerykanów. Podczas wakacji Polaków można już spotkać w szkołach językowych w Belize, Chile czy Argentynie – mówi Halina Juszczyk, dyrektor agencji edukacyjnej Language Abroad. Więcej Włochów i Hiszpanii W porównaniu z 2010 rokiem agencje edukacyjne notują ponad 30 proc. wzrost liczby ofert z kierunków Hiszpania, Włochy i Ameryka Południowa. – Zainteresowanie tymi kierunkami wiąże się przede wszystkim z rosnącym zainteresowaniem nauką języka hiszpańskiego i włoskiego. Często także szkoły we Włoszech czy na Malce wybierane są z myślą, nie o nauce włoskiego czy maltańskiego, a angielskiego, który łączy się z atrakcjami charakterystycznymi nie dla kultury Wielkiej Brytanii, a np. Hiszpanii – mówi Juszczyk. Wakacje językowe kuszą jednak nie tylko atrakcjami, także ceną. W agencjach edukacyjnych coraz częściej pojawiają się oferty, których ceny porównywalne są z cenami tradycyjnych wakacji. Na przykład za dwutygodniowy pobyt w hiszpańskim Alicante z zakwaterowanie, posiłkiem, kursem językowym i atrakcjami dodatkowymi m.in. nurkowaniem czy golfem hiszpańskim zapłacimy dziś od 520 EUR. Za podobny kurs językowy połączony z wypoczynkiem w Maladze trzeba zapłacić 786 EUR. Dwa tygodnie na kursie w Rzymie to z kolei wydatek 1295 EUR, w cenę wliczony jest nocleg, wyżywienie, 20 lekcji włoskiego i dodatkowe atrakcje m.in. zwiedzanie Florencji, Rzymu, Mediolanu. - Ceny wakacji językowych w Europie, zwłaszcza w popularnych wakacyjnych kierunkach są często porównywalne z ofertami zwykłych biur podróży. Z jedną tylko różnica, w biurze podróży płacimy za sam wypoczynek, często za wylegiwanie się na plaży. Wakacje językowe to z kolei aktywny wypoczynek. Najczęściej do godz. 15 taki turysta ma zajęcia z języka angielskiego, czy też innego, później czekają na niego atrakcje. W Rzymie jest to na przykład kurs połączony z nauką śpiewania, kuchnią włoską, a nawet produkcją filmową – mówi Juszczyk.
Ekstremalny kurs językowy w Kanadzie i na Harleyu
Do 15:00 nauka angielskiego, a po południu szaleństwo na Harley’u Davidsonie – tak wygląda program nietypowego kursu językowego, którym Kanadyjczycy kuszą Polaków. Co roku do Kelowna (Kanada) setki zapaleńców z całego świata przyjeżdża na naukę języka angielskiego na motorze. W tym roku do tej grupy mogą dołączyć, po raz pierwszy, Polacy. – Kelowna w sercu Brytyjskiej Kolumbii to miejsca święte dla fanów Harleya i prawdziwa kanadyjska stolica Harleya. Ciągnące się przez półpustynne tereny setki kilometrów szosy od lat są numerem 1, jeśli chodzi o miejsce, gdzie fani Harleya spędzają wakacje, w tym roku także Polacy mogą tam pojechać, nawet jeśli nie mają motoru – mówi Halina Juszczyk z agencji edukacyjnej Language Abroad, w ofercie, której pojawił się harley’owy kurs.

Kanada na Harleyu Od 9 do 15 grzeczna nauka języka angielskiego, a później na motor i w drogę. Na nietypowy pomysł jak zorganizować kurs językowy wpadły - kanadyjska szkoła językowa oraz polska agencja edukacyjna Language Abroad. Program ESL plus Motorbiking łączy w sobie intensywną naukę języka angielskiego – w sumie ponad 30 godzin, z jego praktyką… na motorze. Jak zapewniają przedstawiciele organizatora takie wakacje mają być nie tylko być okazją do nauki, ale także intensywną i dziką przygodą. – Motorbiking to wyprawa językowa dla prawdziwych twardzieli, którzy lubią szybką jazdę, warczące Harleye i ciągnące się setki kilometrów północnoamerykańskie szosy, znane z takich filmów jak Easy Rider. To również kurs językowych dla tych, którzy chcą poznać bliżej Kanadę i język, nie koniecznie siedząc w miejscu – mówi Halina Juszczyk z Language Abroad. Nic dziwnego, przez Kelowna przebiega słynna British Columbia Highway 97 – najdłuższa w Kanadzie, licząca sobie ponad 2 tys. km, autostrada, raj Harleyowców. – Tysiące fanów z całego świata, co roku przyjeżdża do Kelowna tylko po to, żeby odbyć podróż Highway 97. Jeśli chcemy zobaczyć wszystkie modele Harleya i spotkać prawdziwych zapaleńców, to tylko tam – mówi. Ale nie tyko droga jest atrakcją kursu. Prawdziwi pasjonaci motocykli na długo zapamiętają wizytę w Kane’s Harley Davidson w Calgary, czyli największym w Kanadzie salonie motocyklowym Harleya Davidsona. – Jeśli potrzebujesz czegoś do Harleya, na pewno mają to w Kane. Firma od ponad 53 lat jest Mekką Harleyowców z całej Ameryki Północnej. To tutaj można zobaczyć i kupić motocykle, których się już nie produkuje lub, które sprzedaje się tylko w krótkich seriach – mówi Juszczyk. Motor na miejscu Organizatorzy zapewniają także motocykle na miejscu. Trzeba jednak liczyć się ze sporym depozytem, za ryczącego diabła. – W Kelowna można wynająć Harleya na cały tydzień, trzeba jednak wpłacić depozyt 2,5 tys. CAD, który jest nam zwracany po oddaniu motoru. Samo wynajęcie motocykla to koszt 1125 CAD za cały tydzień. Razem z Harleyem dostajemy także kurtkę, kask oraz mapy wszystkich szos w Kanadzie– mówi Juszczyk. Trasy wypraw ustalane są w tych samych grupach, w których uczymy się języka. – Na wyprawie panuje absolutna dowolność. Uczestnicy sami ustalają sobie trasę oraz miasta, które chcą odwiedzić na motocyklach. Wiele osób decyduje się na wyprawy samotnie, przy okazji testując znajomość języka. Często jednak Kanadę na Harleyu poznaje się całą „bandą”. Grupy są często wielonarodowościowe, a więc i tak cały czas mówimy po angielsku – mówi Juszczyk. Oprócz dobrej zabawy, wyprawa to również nauka języka angielskiego. Trwający tydzień kurs to ponad 30 godzin nauki języka, połączonej z praktyką. – Oprócz samego kursu i wypraw motorowych, w Kelowna kursanci odwiedzają tamtejsze winiarnie i browary. To bardzo ważne elementy wyjazdu, które nie tylko integrują, ale skłaniają do nieustannego posługiwania się językiem angielskim, nie tylko na kursie, ale także w gronie nowych znajomych – mówi. Sam wyjazd do Kelowny do tanich nie należy. Do kosztów wynajęcia motocykla trzeba dołączyć także koszt kursu językowego – 1050 CAD oraz koszt ubezpieczenia i przelotu.
poniedziałek, 30 maja 2011
Dziecko na zagranicznym kursie językowym, zaplanuj to z głową
Zanim wyślesz dziecko na zagraniczny kurs językowy do Wielkiej Brytanii lub Hiszpanii sprawdź dobrze szkołę, w której będzie się uczyło. Jeśli nie wiesz, jak to zrobić, możesz skorzystać z pomocy agencji edukacyjnych, które nie tylko wybiorą dla dziecka sprawdzoną szkołę, ale także dopasują ją do jego zainteresowań, umiejętności językowych i portfela zatroskanego rodzica. W Polsce takich agencji działa ok. 50. Działają one podobnie jak biura podróży, z tym, że w ich ofercie znajdują się wyłącznie zagraniczne kursy językowe.
|
Zakładki:
Kursy językowe za granicą
Language Abroad
|